Polonez w barwach Gulf

Czy widzieliście już tego Poloneza? Możecie go zobaczyć na ulicach Gdyni, gdzie dzielnie służy Michałowi, który w kilku słowach opowiedział nam jego historię.


Historia tego samochodu jest dość długa, ale postaram się ją jakoś w skrócie przedstawić.

Z Polonezem pierwszy raz zetknąłem się około 8 lat temu, podczas mojej pracy w składzie budowlanym, gdzie Polonez był moim samochodem służbowym. Tak, Polonez dzielnie służył jako auto dostawcze.

W 2018 roku nadarzyła się okazja , aby go odkupić od właściciela. Jego stan wizualny dokładnie pokazywał lata ciężkiej pracy jako firmowy dostawczak oraz jakość materiałów PRL-owskiej motoryzacji. Jako, że wówczas potrzebowałem takiego użytkowego pojazdu, nie zastanawiałem się długo nad zakupem. Miał jeździć i dalej przewozić towary.

Po pewnym czasie zmieniłem jego przeznaczenie i zacząłem myśleć o renowacji, co nie było prostą decyzją. Początkowo traktowałem go jako poligon doświadczalny, przed przystąpieniem do poważniejszych działań przy moich innych samochodach. Po prostu chciałem poćwiczyć na czymś czego mi nie będzie szkoda. Truck z racji tego, że wiele w swoim życiu przeszedł i od dawna posiada kilka niefabrycznych zmian, nadawał się idealnie.

Głównym wyzwaniem przy renowacji starych samochodów jest dostęp do elementów blacharskich i nie piszę tu o nowych elementach, bo ich zdobycie graniczy z cudem. Krok po kroku, przeszukując aukcje, fora, zachwaszczone ogródki i wiejskie stodoły, udało się pozyskać kilka części.

Na elementach kabiny położyłem nowy lakier w kolorze oryginalnego błękitu. Natomiast w kwestii reszty, to z racji zamiłowania do tuningu i modyfikacji, postanowiłem, że Polonez będzie trochę nietuzinkowy. Powrót do fabrycznego stanu nadwozia wprawiał w nudę i stwierdziłem, że może przydałaby się jakaś lekka stylizacja.

Pod ręką miałem pomarańczową folię do oklejania samochodów. A jako że od jakiegoś czasu na poważnie stawiam kroki w oklejaniu samochodów folią to temat był prosty.

Błękit i pomarańcz – skojarzenie było tylko jedno… magiczne i niepowtarzalne barwy sportowe Gulf.

Także mimo początkowych wątpliwości, postanowiłem zaryzykować i skorzystać z okazji do kolejnego treningu z oklejania folią, przy okazji pomogło to ukryć kilka wpadek lakierniczych, których z racji tego iż sam odważyłem się podjąć lakierowania, było sporo. Czasem żałuję że nie zdecydowałem się na oklejenie go w całości zamiast lakierowania, wtedy efekt wizualny byłby zapewne lepszy, ale wszystko jeszcze przede mną.

Pracuję jeszcze nad wykończeniem paki Poloneza na której obecnie jeździ 200L beczka, która posłuży  do zrobienia grilla na zloty czy weekendowe wypady.

Generalnie wszystko co opisałem było trochę dziełem przypadku. Natomiast od samego początku byłem pewny iż zastosuję w nim oleje marki Gulf, zarówno do silnika jak i dyferencjału oraz skrzyni biegów. Wybór dlatego właściwy, bo Polonez jeździ na nich bezawaryjnie.

Podsumowując całokształt renowacji. 90% prac wykonałem własnymi rękoma z czego jestem bardzo dumny. Wiele błędów popełniłem, ale bardzo wiele się nauczyłem. Od początku nie planowałem budować na bazie tego auta jakiegoś wysoko budżetowego projektu, bo jeden taki już mam.

Mimo tej amatorskiej odbudowy chciałem żeby jednak wyróżniał się z tłumu. Także można powiedzieć, że mój Polonez był skazany na barwy Gulf.